Były to moje pierwsze sztuczne rzęsy, odkryłam je bodajże w liceum i używam ich do dziś. Żadne inne nie dają mi tak pięknego i naturalnego efektu mocnych, wytuszowanych rzęs. Obecnie używam je jako połówki - tnę je na dwie części i zazwyczaj używam tej dłuższej końcówki. Przez to, że posiadają lekko nierówne długości, nadają wielowymiarowy efekt i dodatkową objętość. Sprawdzą się idealnie do codziennego użytkowania jak i do dopełnienia wieczorowego makijażu. Są wodoodporne i wielokrotnego użytku. Rzęsy są precyzyjnie wykonane, a ich aplikacja jest niezwykle łatwa. Nie mają sztywnego paska, dzięki czemu łatwiej dostosować je do oka. Są praktycznie niewyczuwalne, szczególnie kiedy nauczymy się je dobrze kleić. Rzęsy Demi są wykonane tak, że wydłużają się w kierunku zewnętrznego kącika. Może to pomóc w wyciągnięcia oka i lekko opadającej powieki. Marka Ardell oferuje wybór wielu modeli, ja jednak jestem największą fanką wszystkich serii Wispies. Można znaleźć ich tańsze zamienniki, ale one nie są tak trwałe, bo te od Ardell przy prawidłowym użytkowaniu i czyszczeniu ich z kleju mogą starczyć spokojnie na 2 tygodnie codziennego użytkowania, albo i dłużej. Zawsze przyklejam je na zielony klej Duo, wtedy mam pewność, że zostaną na swoim miejscu przez cały dzień. Możemy je dorwać w zestawach - wtedy wychodzą jeszcze taniej. Dostaniecie je w większości drogerii za około 20-30 zł.