Luminous Silk od Armaniego to legendarny podkład rozświetlający, który zapewnia idealne wykończenie, niezależnie od typu cery. Jest to chyba jeden z najbardziej kultowych podkładów na rynku. Pamiętam go jeszcze z czasów świetności zagranicznych youtubowych beauty guru około 10 lat temu, gdzie był opisywany jako najlepszy podkład z wyższej półki i polecany nawet do makijaży ślubnych.
Pomimo skali, na jaką jest on zachwalany, po raz pierwszy spróbowałam go dopiero w tym roku i zrozumiałam wszystkie opinie na jego temat. Kupiłam go z myślą o poszukiwaniu podkładu idealnego, jednak mam do niego kilka zastrzeżeń. Podkład Luminous Silk daje efekt drugiej skóry, ale w upiększonej wersji. Ma bardzo lekką i dość lejącą konsystencję, co niestety przekłada się na wydajność, bo trzeba nałożyć go w nieco większej ilości. Ma średnie krycie i zostawia piękne i świetliste wykończenie. Niestety jeszcze nie trafiłam na podkład, który byłby idealny na każdą okazję, zarówno na dzień jak i na wyjścia (jeśli takie znacie, to polećcie mi proszę!). Klasyk od Armaniego wygląda bardzo ładnie na twarzy, ale pod kątem moich potrzeb, używany solo jest to raczej opcja jedynie na dzień. Moja cera ma tendencję do przetłuszczania się w strefie T, dlatego na wyjścia potrzebuje czegoś mocniejszego. Luminous Silk mieszam z niewielką ilością Airbrush Flawless od Charlotte Tilbury, aby zwiększyć trwałość i krycie. Mam dość mieszane uczucia, bo z jednej strony rozumiem hype na niego, a z drugiej uważam, że konieczność mieszania podkładu za 300 zł z innym, dla uzyskania oczekiwanego efektu, to lekka przesada. Dla miłośników naturalnego i rozświetlonego efektu sprawdzi się idealnie.