Liftingujące serum wzbogacone o technologię mikroigiełek, które mają pomagać dotrzeć składnikom aktywnym w głębsze warstwy naskórka, a co za tym idzie, zapewnić bardziej intensywne i efektywne działanie pielęgnacyjne. Formuła z dodatkiem peptydów i czynników wzrostu wspomaga redukcję widoczności zmarszczek, zwiększa poziom jędrności i elastyczności cery oraz poprawia jej kondycję.
Od paru tygodni testuję to serum i zdążyłam zauważyć delikatne ściągnięcie skóry bezpośrednio po nałożeniu, ale nie jestem w stanie ocenić, czy moja skóra rzeczywiście znacznie się ujędrniła. Konsystencja od razu mnie zachwyciła, po nałożeniu na twarz esencja daje uczucie lekkiego uniesienia. Dotykając palcami policzków można zauważyć sprężyste teksturalne ,niteczki”. Produkt od razu wchłania w skórę, ale nieco się lepi. Na skórze nie pozostaje również żaden tłusty film, jednak po mocniejszym przejechaniu palcem produkt się grudkuje, co może być problematyczne przy warstwowaniu pielęgnacji. Pomimo nawilżających właściwości, serum nie nada się jako baza pod makijaż. Efekt napięcia obiecany przez producenta jest wyczuwalny dosłownie od pierwszego użycia, skóra wydaje się bardziej naciągnięta. To zapewnia nam zawartość takich składników, jak PDRN, witamina B12 i neuropeptydy. Po nałożeniu skóra staje się wygładzona i promienna, ale nie tłusta jak po mocno nawilżającym kremie.
Generalnie czuję realną różnicę w komforcie i wyglądzie skóry, a konsystencja i wchłanianie jest na pewno na plus. Nie jestem za to fanką uczucia ściągnięcia i tego, że przy połączeniu z innymi etapami pielęgnacji produkt się delikatnie ,odkleja” i roluje. Mimo wszystko to kosmetyk, który ma bardzo dobry skład i udowodnione działanie więc myślę, że warto dać mu szansę.
•
Brak intensywnego wyświęcenia
•
Cena w stosunku do ilości
•
Roluje się w połączeniu z innymi produktami
•
Uczucie klejenia i ściągnięcia nie sprawdzi się u każdego