Plushtint niedawno trafił do mojej kosmetyczki jako nowy element mojego everyday lip combo. Ma lekką, aksamitną konsystencję i matowe wykończenie; a jednocześnie pozostawia uczucie nawilżenia na ustach. Tint sprawia, że są one jedwabiste, ale bez efektu suchości, co często się zdarza przy tego typu produktach. Jest bardzo mocno napigmentowany, dlatego warto nakładać go warstwami, tym samym budując poziom krycia i intensywność koloru według uznania. Pięknie wygląda w połączeniu z ciemniejszą konturówką. Dużym plusem jest aplikator w formie „kopytka”, który świetnie nakłada produkt. Jego kształt pozwala na dokładne nałożenie produktu na całe usta lub na ich wybraną część.
Dostępny jest aż w 7 odcieniach, co pozwala na znalezienie idealnego koloru dla siebie. Trwałość na ustach oceniałabym na dobrą, tint nie jest nieścieralny, ale na pewno utrzymuje się dłużej niż swój poprzednik, czyli kultowy Benetint. Uwielbiam go za jego przyjemny zapach i smak oraz za to, że usta po nim wydają się aksamitne i nawilżone.