Sin & Pleasure to zdecydowanie wielowymiarowe perfumy dla tych, którzy szukają czegoś innego wśród klasycznych zapachów. Otwiera się słodkimi i świeżymi akordami białych kwiatów i ylang-ylang, które po czasie nadają kompozycji miodową głębię. Później dominują nuty karmelu, migdałów i wanilii, wprowadzając gourmandowy charakter. Na koniec na skórze ujawniają się lekko mroczniejsze i bardziej drapieżne tony oudu, skóry i paczuli, wzbogacone o rum, białe piżmo, mech dębowy i drzewo sandałowe, co nadaje perfumom zmysłowości i tajemniczości.
Trwałość zapachu jest okej, przez kilka godzin naprawdę intensywnie je czuć, a przy skórze utrzymują się bardzo długo, ale to wszystko oczywiście zależy od naszej skóry i jej poziomu nawilżenia. Projekcja jest umiarkowana i tworzy lekką aurę wokół noszącego, co sprawdzi się, gdy chcemy pachnieć bardziej dyskretnie i elegancko (np. w biurze, na kolacji). Ze względu na to, że zapach pięknie rozwija się na skórze, podczas noszenia można podziwiać jego przejście przez całe spektrum zapachów – od słodyczy po drzewno-skórzane akordy.
Flakon “Sin & Pleasure” charakteryzuje się minimalistycznym designem, podkreślającym nowoczesny charakter marki BORNTOSTANDOUT. Prosta, elegancka butelka zainspirowana koreańską porcelaną, odzwierciedla uniseksowość zapachu, a także podkreśla grę kontrastów i ideę wyróżniania się z tłumu, którą promuje marka.
•
Złożona i intrygująca kompozycja zapachowa, oparta na kontrastach
•
Wyjątkowy i oryginalny zapach
•
Nieduża projekcja (co może też być plusem, ale ja wolę perfumy z ogonem)
•
Początkowe słodkie nuty mogą być zbyt intensywne dla niektórych osób
•
Nie jest to zapach uniwersalny, który spodoba się każdemu