Charlotte Tilbury Collagen Lip Bath Gloss to jeden z tych błyszczyków, które od razu przyciągają uwagę eleganckim opakowaniem. Sięgnęłam po niego z ciekawości, szukając produktu, który nie tylko ładnie wygląda na ustach, ale też je nawilża. Wybrałam kultowy już odcień Pillow Talk, chociaż gama kolorystyczna oferuje kilka ciekawych opcji. Formuła błyszczyka jest gęsta, ale przyjemna. Nie klei się i dobrze się rozprowadza. Po nałożeniu czuć delikatne mrowienie i chłodzenie, co ma lekko powiększyć usta. Efekt nie jest mocny, ale na co dzień w zupełności mi to wystarcza. Usta wyglądają na zdrowe, błyszczące i gładkie. W składzie znajdziemy kolagen i olejki, które rzeczywiście działają nawilżająco. Nawet po wytarciu błyszczyka usta są miękkie, co jest dla mnie dużym plusem. Trwałość oceniam jako średnią. Po jedzeniu czy piciu trzeba nałożyć kolejną warstwę, ale przy takiej formule nie jest to uciążliwe.
Minusem na pewno jest wysoka cena. To luksusowy produkt i nie każdy będzie chciał tyle zapłacić za błyszczyk. Warto jednak śledzić promocje, ponieważ w okresach wyprzedaży można go kupić nieco taniej. Mimo to, jeśli szukasz czegoś, co łączy pielęgnację z ładnym efektem, warto go wypróbować.