Hollywood Contour Light Wand to bronzer w płynie, zamknięty w charakterystyczną dla produktów Charlotte Tilbury „różdżkę”.
Posiadam ciemniejszą wersję Medium-Dark i uważam, że to idealny odcień czekoladowego brązu, który łączy bronzer i konturowanie w jednym, bo nie jest zbyt ciepły. Formuła produktu jest bardzo przyjemna, blenduje się aksamitnie jak masełko, a wklepywany gąbką zostawia efekt airbrush.
Niewątpliwym minusem jest aplikator w postaci gąbeczki, która nie należy do najbardziej higienicznych rozwiązań, bo przez większość czasu pozostaje w niej wilgoć; a dodatkowo pochłania i marnuje część bronzera. Po pewnym czasie moja gąbeczka odpadła w trakcie jej czyszczenia. Bez niej nakładanie jest nieco utrudnione, ale jeśli zdecyduję się na zakup kolejnego opakowania, to najprawdopodobniej zerwę ją od razu z uwagi na higienę i oszczędność produktu.
Swego czasu w sieci panowało oburzenie, że opakowania „różdżek” nie są do końca pełne, bo nawet świeżo po zakupie i pierwszym użyciu, po zejściu z nich powietrza stawały się płaskie. Największa kontrowersja z tym związana była ze względu na cenę produktu, która aktualnie wynosi 189 zł za 12 ml. W moim egzemplarzu było podobnie, ale mimo tego bronzer jest bardzo wydajny i wręcz ciężko zużyć mi go do końca. Na pewno nie jest to must have, bo z łatwością można znaleźć równie dobre produkty do konturowania za ułamek ceny tego od Charlotte, ale jeśli szukacie czegoś z wyższej półki, to jest on jak najbardziej warty uwagi.
•
Pięknie wygląda na twarzy