Lip Cheat od Charlotte Tilbury to wodoodporna kredka do ust. Posiada aksamitną formułę zawierającą kwas hialuronowy i wosk pszczeli, co czyni ją bardzo kremową i przyjemną w nakładaniu. Producent zapewnia co najmniej sześciogodzinną trwałość bez rozmazywania.
Zdecydowałam się na jej zakup parę lat temu, jeszcze zanim produkty Charlotte Tilbury były do kupienia w polskiej Sephorze, ale ich znaczna część była już bardzo znana w świecie makijażowym. Jest to jedna z najprzyjemniejszych kredek, jakie używałam. Aplikuje się bardzo gładko i wydaje się dość treściwa, a po nałożeniu z łatwością można ją rozblendować na ustach. Pomimo kremowej konsystencji utrzymuje się zadziwiająco długo, nawet w trakcie częstego mówienia, a także jedzenia i picia. Niektóre konturówki potrafią zostawiać uczucie suchości, które bywa na tyle niekomfortowe, że wymaga użycia balsamu lub błyszczyka. Kredka od Charlotte nie daje takiego efektu i swobodnie można nosić ją solo.
Lip Cheat dostępna jest w 23 kolorach. Posiadam klasyczną wersję Pillowtalk, czyli ciepły, różowy odcień nude. Jest to idealny kolor na co dzień. Najczęściej używam jej w dni, kiedy mam make-up no makeup; lub jako baza do ciemniejszych kredek, bo wówczas przedłuża trwałość innych produktów do ust.
Minusem bez wątpienia jest cena kredki, która wynosi 125 zł. Oprócz tego trzeba często ją temperować, co jest utrudnione przez kremową formułę, a przy tym wpływa to na jej wydajność.
•
Kremowa i komfortowa formuła
•
Ciężko zatemperować ją w ostry szpic do precyzyjnego obrysowania ust