Ten bronzer to jeden z moich drogeryjnych ulubieńców! Do tej pory unikałam kremowych bronzerów w opakowaniach tego typu, bo ich stosowanie wydawało mi się mało wygodne, ale ten produkt to zmienił.
Jego formuła jest bardzo kremowa i błyskawicznie się blenduje. Zwykle aplikuję go na jeden z trzech sposobów: przy pomocy palca; przy pomocy pędzla, a następnie blenduję go gąbką lub bezpośrednio z opakowania na twarz przy użyciu gąbki. Moim faworytem jest ostatnia opcja, bo zapewnia najbardziej nieskazitelny efekt, nie tworzy plam i pozwala stopniować intensywność. Pamiętajcie jednak, aby przy tym rozwiązaniu zawsze nakładać go przy użyciu czystej gąbki, pędzla lub innego narzędzia. To pozwoli uniknąć rozprzestrzeniania bakterii, które mogłyby wpłynąć na produkt w opakowaniu.
Posiadam ciemniejszą wersję Medium, która tworzy piękny efekt, niczym skóra muśnięta słońcem. Tak jak w przypadku większości kosmetyków o kremowej konsystencji, ich trwałość zależy od pozostałych użytych produktów. Gdy używam tego bronzera do pełnego makijażu, zawsze sięgam po sypki puder i dodatkowo utrwalam go matowym, pudrowym bronzerem. Takie połączenie sprawia, że produkt utrzymuje się przez cały dzień. W lekkim make-up no make-up również sprawdza się świetnie do lekkiego “ożywienia” skóry. Cena bronzera to niecałe 30 zł, ale moim zdaniem mógłby śmiało konkurować z kremowymi produktami do konturowania z wyższej półki.
•
Możliwość stopniowania intensywności
Produkt współtworzony przez Aleksandrę Sosfę z Bloosh