Siostrzana wersja klasycznego błyszczyka Gloss Bomb, ale w wersji powiększającej optycznie usta. Jego formuła zawiera Plump Job Complex, czyli mieszankę składników, która lekko rozgrzewa usta, sprawiając że wyglądają na pełniejsze; a także masło shea i witaminę E dla ich nawilżenia.
Przetestowałam wiele powiększających błyszczyków z różnych półek cenowych i Fenty Heat jest jednym z moich ulubieńców. Uczucie rozgrzania i mrowienia jest wyczuwalne ale bezbolesne, a nawet dość przyjemne. Posiadam odcień Hot Cherry, czyli soczystą czerwień. Błyszczyk posiada widoczny pigment, przez co świetnie sprawdza się zarówno przy pełnym makijażu ust jak i solo. W porównaniu do klasycznego Gloss Bomb, wersja Heat nie posiada drobinek, co moim zdaniem jest na plus, bo wolę efekt gładkiej tafli. Jednym odcieniem z perłową poświatą spośród całej szóstki jest Lemon Lava.
Gloss Bomb Heat jest dostępny w perfumeriach Sephora w cenie 119 zł. Jest to wysoka cena jak na błyszczyk, ale zważając na wydajność i efekt jest jak najbardziej warty zakupu, szczególnie dla fanów tego typu produktów, dających uczucie powiększenia ust.
•
Efekt mokrych i soczystych ust
•
Delikatny, ale widoczny kolor
•
Uczucie mrowienia, które nie przytłacza