Uwielbiam! Szczególnie odcień 04, który jest idealnym nudziakiem. Produkt gładko sunie po ustach i po chwili zastyga. Możemy tworzyć nim efekt ombre, ponieważ na początku jest bardzo masełkowy i łatwo się z nim pracuje. Odcieni jest mnóstwo, poza typowymi nude możemy znaleźć też czerwienie i bordo. Kredka jest praktycznie niewyczuwalna na ustach, jednocześnie zastyga i trzyma się naprawdę bardzo długo. Ponadto jest dość precyzyjna, możemy zaznaczyć sobie nią kontur. Podkreśla i wypełnia usta, idealnie łączy się z pomadkami czy błyszczykami.
Jedyne co zauważyłam to to, że może być słabo wydajna. Jest bardzo miękka, przez co dosłownie po paru pociągnięciach po ustach trzeba ją zatemperować od nowa. Oprócz tego jej minusem jest cena, która jak zresztą w przypadku większości produktów Fenty Beauty jest dosyć wysoka. Jestem zdania, że nie ma sensu przepłacać na kredkach do ust, a Trace’d Out od Riri kosztuje aż 95 zł, ale bez problemu znajdziemy wiele podobnych produktów w niższych cenach.