Od lat byłam fanką produktów do włosów raczej z wyższej półki cenowej - kiedyś właśnie dzięki takim kosmetykom potrafiłam w dużym stopniu poprawić ich kondycje. W momencie gdy udało mi się je zregenerwoać i obciąć, zaczęłam interesować się także produktami drogeryjnymi - początkowo nie byłam jednak do nich przekonana. Jestem posiadaczką włosów średnio/wysoko porowatych przez co uwielbiają one wszelkie silikony w produktach. 2 lata temu miałam okazje przetestować produkty z serii Cocoa Butter Hair Food od Garniera i przepadłam! Całość jest bardzo treściwa co może nie służyć włosom niskoporowatym (może je obciążyć), jednak w moim przypadku wszystko co gęste sprawdza się świetnie.
Szampon, odżywka jak i maska zadziałają idealnie w przypadku włosów puszących się, pomagając je wygładzić bez użycia prostownicy.
Dodatkowo cała seria zawiera 96% składników pochodzenia naturalnego. Jest ona dedykowana włosom puszącym się, niesfornym, z tendencją do kręcenia i powstawania loków. Użycie masła kakaowego powoduje dociążenie, wygładza i jednocześnie wydobywa odpowiedni skręt pasemek. Sprawdzi się świetnie kiedy chcesz wydobyć skręt. Treściwa konsystencja sprawia, że produkt bardzo łatwo się nakłada, nie spływa z rąk, a jej spłukiwanie nie stanowi problemu. Do tego ma przepiękny czekoladowy zapach. Maska Garnier Fructis Hair Food Cocoa Butter jest jedną z najbardziej emolientowych na rynku, dzięki czemu wygładza i dociąża włosy, nadając im efekt tafli. Efekty są szczególnie zauważalne, gdy są one suche i wymagają intensywnej regeneracji.