Easy Bake and Snatch to siostrzana wersja słynnego sypkiego pudru Easy Bake. Miałam okazję dostać wszystkie jego odcienie w paczce PR. Z racji, że kocham klasyczną wersję, miałam ogromne oczekiwania co do tego produktu i tu niestety trochę się zaskoczyłam. Puder okazał się dla mnie zbyt suchy, nie nadaje się ani pod okolicę oczu, ani na całą twarz. Po pierwszym użyciu moja skóra wyglądała jak z plasteliny. Przy drugim podejściu nałożyłam go o wiele mniej, używając pędzelka zamiast puszka i efekt był subtelniejszy, chociaż nadal to nie było to coś, czego oczekiwałam. Puder może spełnia swoją funkcję, ale nie wygląda naturalnie na twarzy. Plusem jest jego kompaktowość - zabieram go ze sobą do torebki, ponieważ ma osobną przegródkę na puszek, dzięki czemu jego używanie jest bardzo higieniczne. Nadaje on się jedynie do drobnych poprawek w ciągu dnia.
Ostatnio na TikToku widziałam sposób na niego - lekkie nałożenie pudru na końcówkę puszka, następnie zamoczenie go w pudrze sypkim i na końcu nałożenie tej mieszanki pod oczy. W takim przypadku faktycznie zdał test, ale czy jest warty prawie 200 zł? Wolałabym przeznaczyć te pieniądze na sypką wersję Easy Bake, która jest bezkonkurencyjna i niesamowicie wydajna.