Jest to drobno zmielony puder sypki, który daje efekt bluru na twarzy. Przedłuża trwałość makijażu, a jego wykończenie jest lekko satynowe - nie jest to płaski, suchy mat, dzięki czemu jest komfortowy na twarzy. Dobrze współgra z innymi kosmetykami, nie ciastkuje się i nie podkreśla suchych skórek. Opakowanie zawiera 12 g produktu, ale jest on bardzo wydajny, nawet gdy jest stosowany do bakingu. Co ważne w przypadku pudrów sypkich, nie wybiela okolic pod oczami i dobrze się fotografuje, nie pozostawiając efektu pandy podczas zdjęć z flashem. Przy dłuższym noszeniu wymaga przypudrowania w strefie T, ale nie mam z tym najmniejszego problemu, zwłaszcza mając na uwagę jego świetną cenę, bo kosztuje około 30 zł. Uważam, że lekka poprawka jest znacznie lepsza od pudru, który utrwala na tyle mocno, że wymaga pryskania twarzy mgiełką nawilżającą w ciągu dnia, aby zwalczyć uczucie nadmiernej suchości.
Jego jedynym minusem są oznaczenia odcieni, przez które można nieświadomie zaliczyć wpadkę przy zakupach w pośpiechu, ponieważ odcień nr 1 jest ciemniejszy niż nr 2.