Konturówka do ust Freedom System Matte od Inglot w odcieniu 353 jest niezastąpiona w mojej kosmetyczce. Jako fanka połączenia brązu z chłodnym, brudnym różem, w końcu znalazłam idealny odcień.
Na polskim rynku trudno znaleźć konturówki o przyjemnej, masełkowatej formule, dlatego Inglot szczególnie zdobył moje serce. Jest miękka, ale wystarczająco trwała. Oceniam jej trwałość na 8/10, nawet po nałożeniu olejku.
Produkt cechuje się intensywnym pigmentem. Najczęściej używam go jako bazy pod olejki i błyszczyki, które szybko się ścierają. Pięknie trzyma się na ustach i nie wysusza ich.
Cenię sobie minimalistyczną i elegancką szatę graficzną produktów Inglota. Opakowanie jest solidne, mechanizm wysuwania działa bez zarzutu, a konturówki nie trzeba strugać. Podczas używania nie pęka, co jest częstym problemem przy wysuwanych kredkach.
Muszę przetestować inne odcienie z tej serii, ponieważ gama kolorystyczna jest ogromna, jak w przypadku większości produktów Inglota. Konturówka jest łatwo dostępna w sklepach stacjonarnych i online, a jej przystępna cena wynosi 33 zł.