Odkąd mydełka do brwi stały się popularne, przetestowałam wiele z nich. Począwszy od klasyka - LashBrow po najtańsze drogeryjne opcje. Playinn Soap Brow od marki Inglot jest dla mnie zdecydowanie w top 3 najlepszych produktów do ujarzmienia brwi. Moje są dosyć grube, przez co dosyć ciężkie do okiełznania. W mydełkach do brwi zawsze oczekuję trwałości i tego, aby włoski jak najmocniej przykleiły się do skóry. Większość produktów na rynku jest dla mnie zbyt śliska przez co po chwili moje brwi rozklejają się i nie wygląda to zbyt estetycznie. Soap Brow z Inglota nie zostawia białego osadu jeśli dobrze się z nim pracuję. Polecam używać je tylko na czystą osuszoną skórę, przed użyciem podkładu, ponieważ lubi się on zebrać między brwiami powodując kleistą warstwę. Najpierw przeczesuję brwi czystą szczoteczką a następnie nakładam niewielką ilość (jest to szczególnie istotne w tym produkcie ponieważ inaczej może się zważyć). Nakładam go bezpośrednio ze szczoteczki mocno dociskając do skóry, dla dodatkowego efektu lubię używać szpatułki którą przyciskam jeszcze mocniej. Po nałożeniu produktu oczyszczam strefę wokół patyczkiem kosmetycznym, jeśli ominę ten krok to podkład wokół brwi lubi mi się „ściastkować”. Mydełko daje efekt brwi jak bezpośrednio po laminacji. Dodatkowo występuję w wersji brązowej - idealnej dla osób które lubią delikatny efekt bez wypełnienia. Ja osobiście wolę opcję bezbarwną ponieważ po nałożeniu produktu zawsze wypełniam brwi cieniem. Gramatura produktu to 30 ml.