Kolejny zapach Kayali, który kocham...❤️ Perfumy to bardzo ciekawa wiśnia, nie taka słodka, ale właśnie Burning, przez to, że podana jest z akordami drewna. Tę wiśnię, na dobrą sprawę czuć tylko początkowo, później zostaje sama drzewna baza, która jest bardzo ładna i nieoczywista. Ogólnie są bardzo podobne do Lost Cherry Toma Forda, tam tylko mamy więcej do czynienia z wiśnią i większą ceną, Kayali zaś jest mniej owocowe a bardziej drzewne (drewno, drzewna, drzewa, sorki za powtórzenia 🫠) I też drogie, ALE trochę tańsze - polecam odlewki. Perfumy wyczuwalne są kilka godzin, ale mam wrażenie że później nie są tak intensywne jak np zapach Vanilla 28. Właśnie do ich trwałości mam największy zarzut, choć mimo to zapach i tak umieściłabym w top 3 marki🍒