Formuła produktu ma widocznie podkręcać, dodawać objętości i wydłużać rzęsy tak, aby unosiły się nawet do 5 mm bliżej brwi! Konsystencja tuszu jest idealna już od samego początku i nie wymaga odczekania i lekkiego wyschnięcia, jak niektóre produkty z tej kategorii, które wydają się zbyt “mokre” od razu po otwarciu. Dodatkowo formuła została wzbogacona o mikro włókna i pigmenty działające niczym magnes, tworzące efekt niesamowitego wydłużenia bez osypywania i rozmazywania. Moje rzęsy są krótkie i dość proste, przez co nie jestem fanką stosowania zalotki, bo zwykle nie widzę zbyt dużej różnicy, ale w przypadku Extensionist nie ma to znaczenia! Tusz zachwycił mnie już przy pierwszym użyciu, bo idealnie wydłuża i unosi włoski, nawet bez stosowania dodatkowych narzędzi. Dużym plusem jest również jego trwałość i jednoczesna łatwość demakijażu, ponieważ dobrze współgra z kosmetykami do pielęgnacji i nie tworzy efektu “pandy”, którego trudno się pozbyć.
Tusz posiada mój ulubiony rodzaj szczoteczki, czyli silikonowa i lekko zakrzywiona z bardzo krótkimi włoskami, które umożliwiają dotarcie do nawet najkrótszych rzęs w kącikach. Co więcej, podczas dokładania kolejnej warstwy nie tworzy nieestetycznych grudek, co jest dla mnie kluczowe przy wyborze maskary.