Na pierwszy rzut oka i po pierwszym użyciu – wow! Ten produkt stał się ogromnym viralem na skalę światową dzięki pięknym opakowaniom, smakom i zapachom masek. Sama skusiłam się na niego w momencie ogromnego „boom”. Jednak z perspektywy czasu, mogę szczerze powiedzieć, że nie jestem jego fanką. Podobne opinie słyszałam od większości osób, które używały go dłużej niż jednorazowo.
Produkt posiada wiele właściwości złuszczających, co niestety przy dłuższym stosowaniu zaczyna wysuszać usta, zamiast je nawilżać. Odstawiłam go na bok i wracam do niego tylko sporadycznie, gdy skończą mi się inne nawilżające produkty do ust. Jeśli zastanawiasz się nad zakupem, proponuję najpierw przetestować wersję miniaturową. Opakowanie (3g) kosztuje około 25 zł, co jest bardziej opłacalne niż kupowanie pełnowymiarowego produktu.
Maski można używać również jako błyszczyka, lecz nie polecałabym tego zbyt często ze względu na możliwość przesuszenia ust. Uważam, że na rynku istnieje wiele produktów, które działają znacznie lepiej za niższą cenę. Testowałam trzy warianty smakowe i każdy z nich działał na mnie tak samo. Choć nie mam problemu z wysuszającymi się ustami czy suchymi skórkami, przy dłuższym użytkowaniu tego produktu często czułam nieprzyjemne napięcie.
Plus za piękną szatę graficzną, różnorodność smaków i odcieni oraz dostępność w perfumeriach Sephora. W wersji pełnowartościowej kosztuje około 115 zł.
•
Może mocno wysuszać usta przy dłuższym stosowaniu