To właśnie ten produkt zapoczątkował erę brwi na mydełko, mam wrażenie, że ma go każda z nas, nawet moja mama. Kultowy już produkt zasłynął przede wszystkim swoją trwałością, po nałożeniu tego produktu na brwi, są niemalże do nie ruszenia. Duże wieczko jest bardzo praktyczne - łatwo do niego włożyć spiralkę/szczoteczkę. Opakowanie jest solidne, nie otwiera się w kosmetyczce, produkt dzięki niemu nie wysycha. Mydełko ujarzmi nawet najbardziej niesforne i grube włoski. Porównałabym go do mydełka z Inglota, chociaż u mnie Inglot wciąż jest na pierwszym miejscu. Produkt jest bezbarwny, co dla mnie jest na korzyść, ponieważ nie lubię tego typu mydełek koloryzujących. Nie robi białego osadu, co często się zdarza przy innych produktach.
Ma dużą pojemność, bo aż 50 g, dzięki czemu starcza na bardzo długo. Cena w zależności od sklepu waha się w granicach 35 zł.