Podstawowa wersja maskary The Colossal® to legenda wśród tuszy do rzęs, której używałam jeszcze na przełomie szkoły podstawowej i gimnazjum. Był to prawdopodobnie jeden z najdroższych (jak na tamte czasy) produktów w mojej kosmetyczce, dlatego darzę go dużym sentymentem i byłam bardzo ciekawa, jak sprawdzi się jego odświeżona wersja, czyli The Colossal Bubble.
Tusz posiada klasyczną szczoteczkę, bardzo zbliżoną do tej z wersji pierwotnej. Spiralny kształt umożliwia dokładne wytuszowanie każdego włoska, nawet w wewnętrznym kąciku oka. Jestem posiadaczką dość rzadkich rzęs, a ta maskara je unosi, dodaje im objętości bez sklejania i sprawia, że spojrzenie jest podkreślone i wyraziste. Produkt dostępny jest w wersji wodoodpornej i klasycznej, którą posiadam i jej trwałość oceniam na bardzo dobrą. Nie osypuje się w ciągu dnia, nie ściera, ani nie odbija na powiekach. Jest to dla mnie kluczowe w okresie letnim, kiedy stawiam na bardziej rozświetlony look i używam mniej pudru, a to sprzyja delikatnemu rozmazywaniu. Jedyny mały minus to fakt, że może nie sprawdzić się u osób, które od tuszu oczekują spektakularnego wydłużenia rzęs, ale w tym przypadku nie takie jest jego zadanie, więc nie traktuję tego jako wadę.