To był jeden z moich pierwszych mocniej kryjących korektorów, używałam go naprawdę dobrych parę lat i był dla mnie niezastąpiony. Korektor jako jeden z nielicznych nie wysusza mi okolicy wokół oczu, jednocześnie dając mi krycie takie które lubię - bez obciążenia. Krycie korektora możemy budować, oceniłabym je jako średnie. Nada się również do skóry dojrzałej, testowałam go na mojej mamie i wyglądał bardzo dobrze i świeżo. Produkt wyrównuje koloryt skóry, więc kiedy chcemy zrobić „make up no make up” to sprawdzi się świetnie. Kamufluje zaczerwienienia i drobne wypryski. Jeśli mam jakiegoś „nieprzyjaciela”, nakładam większą ilość produktu a następnie przyklepuję to pudrem, wtedy mam gwarancję, że efekt krycia będzie większy i zostanie ze mną przez cały dzień.
Jego wykończenie opisałabym jako lekko rozświetlające, nawilżające. Produkt nie wyciera się ani nie roluje. Ma dużą gamę kolorystyczną, więc myślę, że każdy znajdzie coś dla siebie. Korektor posiada gąbeczkę, którą możemy aplikować produkt, ja osobiście wyciągam ją z opakowania i aplikuję produkt bez niej, jest wtedy bardziej higienicznie. Plusem jest
wykręcane opakowanie, dzięki któremu możemy dawkować ilość produktu.
Uważam, że każdy powinien mieć ten produkt w swojej kosmetyczce, w dodatku, że jego cena jest naprawdę atrakcyjna (często bywa na promocjach) i możemy dostać go w większości drogerii stacjonarnie i online.
•
Krycie które możemy budować
•
Nie zastyga, nie tworzy skorupy
•
Nada się do wszystkich typów skóry, nawet tych dojrzałych
•
Aplikator z gąbką (tu mały minus ponieważ gąbeczkę możemy wyjąć, a wielu osobom jest ona przydatna)