Fat Cheeks to nowość z uwielbianej przez wielu serii wzbogaconej o odżywcze olejki, tym razem w wersji płynnego różu do policzków. Produkt w swoim składzie zawiera peptydy i olejki, przez co idealnie wpisuje się w trwający trend na łączenie makijażu z pielęgnacją i ma potencjał na bycie moim ulubionym różem tego lata!
Konsystencja różu jest nieco oleista, ale jednocześnie bardzo lekka. Do wyboru mamy 8 soczystych odcieni, które w opakowaniu wyglądają dość onieśmielająco, ale po rozblendowaniu wyglądają bosko i zostawiają na skórze naturalną poświatę koloru, którą można stopniować do bardziej wyrazistego efektu. Produkt posiada duży i giętki aplikator ułatwiający nakładanie. Przy delikatnym makijażu najbardziej lubię blendować go palcami lub gąbką, a przy mocniejszym looku sięgam po pędzel, aby z łatwością stopniować pigment. Formuła z dodatkiem olejków zapewnia uczucie długotrwałego nawilżenia i piękny, promienny blask. Aby zachować jak najlepszą trwałość różu, u osób z cerą ze skłonnością do przetłuszczania może on wymagać dodatkowego ugruntowania przy pomocy pudru lub prasowanego różu, co tym samym prawdopodobnie nieco zmniejszy efekt rozświetlenia.