Do zakupu skusiły mnie liczne pozytywne opinie na TikToku oraz Instagramie - swojego czasu kultowy odcień Nude Truffle był strzałem w 10. Bardzo długo szukałam idealnego, wpadającego w brąz odcienia konturówki który nie zahacza o pomarańcz ani róż. Latami używałam kredek do brwi jako konturówki, jednakże taki patent często powodował, że moje usta były po prostu zbyt sine. Nude Truffle jest w tej kwesti idealny - sprawdzi się zarówno u blondynek jak i brunetek - dopasowuje się do każdej urody. Szczerze - nie znam osoby, która w tym odcieniu wygląda żle.
Co do innych odcieni z tej gamy - miałam odejścia ale żaden odcień nie został u mnie w kosmetyczce na dłużej. Kultowy odcień Nude Beige był dla mnie za jasny, wydaję mi się, że będzie on idealny dla blondynek ponieważ u mnie wygląda zbyt jasno. Trwałość oceniam na 7/10, formuła jest lekko tępa - prawdopodobnie przez ostatnio zmienioną kredkę. Gama kolorystyczna występuje w prawie 40 odcieniach. Konturówkę Nude Truffle noszę na wiele sposobów. Zazwyczaj na solo obrysowane i wypełnione nią usta lub z bezbarwnym błyszczykiem. Rzadko kiedy sięgam po szminkę do jej wypełnienia ponieważ jest ona zbędna, konturówka idealnie pokrywa całe usta. Jeśli widzę nierówne krawędzie, przyklepuje je palcami aby rozblendować ładnie kolor na całych ustach.