Mydło Protex to holy grail do czyszczenia pędzli i gąbeczek. Dla mnie jest top of the top i póki co nie znalazłam lepszego produktu, który tak intensywnie je domywa. Lubię jego wszystkie wersje i tak naprawdę nawet nie widzę między nimi różnicy. Zawsze jak jestem w drogerii to biorę jego zapas, ponieważ jest bardzo tani, kosztuje około 4 zł. Mydełko zapakowane jest w papierowe opakowanie, które kiedyś było foliowe. Produkt równomiernie się spienia. Zapach, jest delikatny i kremowy, prawie niewyczuwalny. Nie drażni i nie utrzymuje się długo ani na skórze, ani na włosiu pędzli. Wydajność oceniłabym na bardzo dobrą, chociaż nie wykorzystuję go całkowicie do zera ponieważ wtedy nieporęcznie się go używa i łamie się na drobniejsze części. Jego dodatkową zaletą jest jego działanie antybakteryjne. Nada się idealnie dla makijażystek, jak i dla osób po prostu malujących się na co dzień. Testowałam inne tego typu viralowe produkty, jak na przykład olejek z Isany, ale uważam, że Protex jest po prostu najlepszy. Oprócz czyszczenia przyborów do makijażu, oczywiście świetnie sprawdza się do zwykłego mycia rąk, nawet do podrażnionej skóry, która źle reaguje na inne produkty. Jest to produkt wielofunkcyjny i uważam, że powinien się znaleźć w każdej łazience.