Kremy do rąk marki Rituals mają za zadanie wygładzać i zmiękczać skórę dłoni, a także wzmacniać jej barierę ochronną. W swoim składzie zawierają naturalne składniki i oleje. Moim zdaniem jest to poprawny produkt, do szybkiego nawilżenia dłoni po umyciu, jednak uważam, że nie sprawdzi się do przesuszonych dłoni. Zdecydowanym plusem jest zapach i konsystencja, ale bardzo podobne kremy znajdziemy w każdej drogerii za ułamek ceny kremów Rituals. O ile rozumiem szał na balsamy do ciała czy pianki pod prysznic, tak w przypadku kremów do rąk uważam, że to jeden z najsłabszych produktów tej marki.
Krem wpadł w moje ręce, kiedy w zeszłym roku był dodatkiem do jednego z magazynów. Gdyby nie to, to nie kupiłabym go z uwagi na moim zdaniem zawrotną cenę w stosunku do jego właściwości, bo jak na 55 zł to jest on bardzo przeciętny. Jest to przyjemny gadżet i fajna opcja na prezent, ale w żadnym wypadku must have do przesuszonych dłoni. Zdecydowanie bardziej wolę kremy do rąk z Neutrogeny czy klasyczny Bepanthen dla dzieci. Gdybym chciała wybrać coś z wyższej półki, to raczej nie zdecydowałabym się na ponowny zakup kremu z Ritualsa i postawiłabym na krem L’Occitane, który działa o wiele lepiej.