Błyszczyki Lip Injection to jeden z najbardziej kultowych produktów od Too Faced, zaraz po tuszu Better Than Sex i czekoladowym bronzerze Chocolate Soleil. Jest to błyszczyk dający efekt powiększenia ust, który widocznie je uwydatnia i ujędrnia, jednocześnie je nawilżając i wygładzając.
Oceniam wersję Maximum Plump, która moim zdaniem jest najlepsza z całej serii. Oprócz tego dostępna jest również wersja klasyczna, Extreme oraz Power Plumping posiadająca wiele odcieni do wyboru, z drobinkami lub bez. Testowałam każdy z nich i Maximum Plump w odcieniu Original jest moim ulubieńcem, bo jak sama nazwa sugeruje, daje najmocniejszy efekt. Mam dla niego dość niestandardowe zastosowanie, bo używam go w trakcie makijażu aby nieco ożywić i nawilżyć moje usta, po czym ścieram go przed nałożeniem lip combo. Pieczenie pojawia się od razu po jego aplikacji, ale w moim odczuciu jest ono bezbolesne i wręcz przyjemne, a to dlatego, że jestem fanką tego typu błyszczyków. Jeśli nie jesteście przyzwyczajeni do mocnego mrowienia to najlepiej będzie zacząć od wersji standardowej lub Extreme, aby uniknąć dyskomfortu, bo są one nieco delikatniejsze.
Jedyne, co mi w nim przeszkadza to dość sztuczny zapach i smak, który jest charakterystyczny dla tego typu produktów powiększających. Oprócz tego minusem jest fakt, że jest drogi jak na błyszczyk i pomimo tego, że bardzo go lubię, to nie jest to niezastąpiony must have. Wiele marek idąc w ślady Too Faced stworzyło równie świetne zamienniki w dużo niższych cenach.