Recenzje
Westman Atelier Face Trace Sztyft do konturowania
Redakcja
8.9
Użytkownicy
10.0
(1)
Kupią ponownie
100%
Z przykrością dla mojego portfela muszę przyznać, że to najdroższy bronzer w kremie, jakiego kiedykolwiek używałam, a zarazem jeden z najlepszych… Westman Atelier to marka znana z genialnych formuł wysokiej jakości, a bronzer w sztyfcie to nie bez powodu jeden z ich bestsellerów. Face Trace to kremowy sztyft do konturowania, którego zadaniem jest naturalne podkreślenie rysów twarzy. Formuła produktu została wzbogacona o składniki pielęgnujące, które dbają o cerę w trakcie noszenia makijażu, nawilżając ją, pochłaniając nadmiar sebum, chroniąc przed zanieczyszczeniami i wzmacniając jej barierę ochronną.
Konsystencja produktu jest aksamitna niczym masełko i blenduje się z niezwykłą łatwością, niezależnie, czy robię to pędzlem, gąbką czy palcami. Posiadam odcień Truffle, który początkowo wydawał mi się zbyt ciemny przy braku opalenizny, ale pracuje się z nim na tyle łatwo, że nawet wtedy intensywny pigment nie zrobił mi makijażowej krzywdy. Opakowanie jest dość ciężkie, bardzo luksusowe i minimalistyczne z zamykaniem na magnes, co potęguje przyjemność z jego korzystania.
Stosuję go od kilku miesięcy po tym, jak sprezentowałam go sobie jeszcze gdy marka Westman Atelier była dostępna w Polsce na wyłączność w perfumeriach Galilu. Niedawno ich kosmetyki pojawiły się również w sieci Sephora, razem z podróżną wersją bronzera, która jest tańsza prawie o połowę. Gdybym miała dokonać zakupu w tym momencie, to bez wątpienia zdecydowałabym się na miniaturkę do testów, jednak bronzer jest na tyle świetny, że ani trochę nie żałuję wyboru pełnowymiarowego produktu!
Zalety:
•
Kremowa formuła
•
Niezwykle łatwo się blenduje
•
Luksusowe opakowanie
•
Wydajność
•
Świetny na prezent dla siebie lub kogoś bliskiego
Wady:
•
Cena
•
Niewielka gramatura
✍🏻 kaminskaleks
Sprawdź
Recenzje
(1)
justynka_beauty
06/07/26
10
Kupi ponownie
Ocena: 10/10 Czas używania: 1,5 miesiąca Typ skóry: mieszana, z tendencją do suchości Odcień: Biscuit Dtugo się zastanawiałam nad zakupem sztyftu za ~400zt. Testowałam tańsze zamienniki i w końcu stwierdziłam "dobra sprawdzam oryginał". I żałuję tylko jednego - że nie kupiłam go wcześniej. PLUSY: Przede wszystkim efekt. To nie jest typowe konturowanie "błotem na policzkach". Westman wtapia się w skórę i wygląda jak naturalny cień. Zero smug, zero plam. Blenduje się dosłownie palcem w 15 sekund. Rano nie palcem w 15 sekund. Rano nie mam czasu, więc to dla mnie zbawienie. Formuła jest kremowa ale nie tłusta. Na mojej mieszanej skórze trzyma się cały dzień, nie waży i nie podkreśla suchych partii. Wręcz przeciwnie- skóra wygląda zdrowo i glow. Skład to też top. Brak zapychaczy, silikonów w nadmiarze. Po miesiącu używania nie zapchał mnie ani razu. Opakowanie? Ciężkie, magnetyczne, minimalistyczne, Czuć luksus. Produktu jest mato 5g, ale jest mega wydajny. Dosłownie 2 pociągnięcia na policzek i starczy. MINUSY: Cena boli. 400zł to dużo. Ale jak policzysz że starcza na 12-14 miesięcy to wychodzi 30zt/msc Kolorów jest mato i w Polsce ciężko je dorwać stacjonarnie Musiatam zamawiać online i mierzyć po swatchach. DLA KOGO: Dla osób które robią makijaż 4-5 razy w tygodniu i zależy im na efekcie "no makeup". Dla cery dojrzałej też idealny bo nie wpada w zmarszczki. Jeśli szukasz 1 sztyftu na lata to bierz. WERDYKT: Dałam 10/10 bo to pierwszy produkt do konturu który wygląda dobrze zarówno w świetle dziennym jak i na zdjęciach. Nie jestem wizażystką, a wyglądam jak po konturze u profesjonalisty. To inwestycja, ale warta każdej złotówki
0